Maria Kownacka

Plastusiowy Pamiętnik



O pamiętniku w czerwonym kajeciku.

Pióro i stalówka nie lubią lekcji rysunków, bo muszą siedzieć w piórniku.

A Tosia, ołówek i scyzoryk, i guma myszka, i ja, Plastuś, najlepiej lubimy rysunki.

Na lekcjach rysunków jest okropnie wesoło, bo wszyscy wyskakujemy z piórnika. Ołówek i guma latają po papierze: co ołówek narysuje, to guma zetrze.

Ołówek ciągle sobie nos łamie, a scyzoryk: ciach… ciach… ciach… musi mu nos zaostrzać. A ja siedzę w rowku koło kałamarza i przyglądam się.

Wczoraj były wycinanki; to jeszcze zabawniejsze.

Wyskoczyły z torby błyszczące nożyczki i kolorowe papiery. Tosia cięła papierki na kawałki i naklejała. To było bardzo ładne.

A potem zostało dużo kawałków niepotrzebnego papieru. Ja ten papier pozbierałem i poskładałem.

Scyzoryka poprosiłem, to mi go obciął.

Stalówki poprosiłem, to mi go przedziurawiła.

Niteczkę poprosiłem, to mi go przewiązała. I mam kajecik taki, jak ma Tosia.

Mój kajecik ma w środku białe kartki, a okładkę czerwoną. Mój kajecik jest taki duży, jak Tosi paznokieć, i leży w moim piórnikowym pokoiku na samem dnie.

A potem pozbierałem wszystkie połamane noski od ołówka i piszę teraz niemi w kajeciku swój pamiętnik.

Będę opisywał wszystko, co się u nas w szkole dzieje.