Dzisiaj rano śpię sobie na wycieraczce od pióra i śni mi się, że scyzoryk tańczy polkę z gumą-myszką, a tu mnie ołówek w bok trąca:
— Zobacz, Plastusiu, co się w klasie dzieje!
Wyglądam z piórnika: — Świat się do góry nogami przewraca! Na mojem miejscu koło kałamarza siedzi nasza lalka Petronela — Tylko jej tu brakowało! Rozparła się, nos do góry i siedzi, więc ja do niej:
— Petronela, skądeś się tutaj wzięła?
A ona się napuszyła, przymrużyła oczy (bo ona umie oczy zamykać i jest z tego bardzo dumna) i mówi:
— Przyjechałam w teczce z książkami!
Ta Petronelka to pani wielka, siedzi w lalczynym pokoiku za piecem na zielonej kanapie (z pudełka od papierosów), rozpiera się i nosa do góry zadziera. Słuchają jej murzynki, słuchają jej golaski, słucha jej misio, ani nie mruknie, a Petronela tylko się rozpiera na zielonej kanapie z pudełka od papierosów i wszystkim rozkazuje.
Więc ja się jej pytam:
— A pocoś tu przyjechała?
— Bo się dla mnie nowa suknia szyje!
— A jakże, tere-fere-kuku! w klasie będą dla ciebie suknię szyli, tylko tego brakowało!
— A właśnie, że będą, zaraz zobaczysz — wrzasnęła Petronela.
Ja patrzę, a tu Tosia wyjmuje z teczki to pudełeczko w kwiateczki i całą furę gałganków…
Ale co to za gałganki! same jedwabne, czerwone i zielone, i niebieskie, w kwiateczki, w kropeczki, w paseczki i w krateczki…
Myślę sobie — koniec świata — jak ta Petronela dostanie taką piekną suknię, to nosa zadrze na sam czubek pieca! To nie mogłaby Tosia mnie takiego ubranka uszyć… Te czerwone kwiatki akuratby do mojego nosa pasowały. A to wszystko dla tej napuszonej Petroneli…
Pytam się jej znowu:
— Ale dlaczego ty przyszłaś do klasy na szycie sukienki?
A ona oczy przymrużyła i mówi:
— Bo wszystkie lalki przyszły!
Rozejrzałem się po klasie i aż podskoczyłem.
— Koniec świata! Na wszystkich ławkach rozpierają się lale. Wszystkie wyczesane, z kokardami większymi niż one same, postrojone. Ponapuszały się jak sowy i siedzą na ławkach przed dziewczynkami, a jedna na drugą zerka, która ładniejsza. Lale wstrętne.
Myślę sobie, lepiej iść spać do piórnika, niż na to wszystko patrzeć…